Creepersy, jak sama nazwa wskazuje, do przyjemniaczków nie należą. Z założenia są po prostu brzydkie. W tym sezonie dotknął nas wysyp tego rodzaju obuwia, prócz podstawowej wersji, np czarnej, w sklepach można znaleźć panterkowe, ćwiekowane, neonowe, w szkocką kratę i wiele wiele innych. Ja ze względu na to, iż w każdych 'większych' butach czuję się jak w kajakach (rozmiar 39 przy szczupłej nodze dość znacząco się wyróżnia;), do takich butów podchodziłam z dystansem. Nareszcie jednak znalazłam te wymarzone! (znalazłam je już dość dawno, lecz jak to ja, nad zakupem zastanawiałam się tak długo, że 'nagle' zniknęły ze wszystkich warszawskich sklepów - szukałam ich nawet w Krakowie!). Moje to taka wersja light;) Cukierkowe, dziewczęce, na mniej agresywnej platformie, ale jednak dodające te 2 cm wzrostu;) Wiem, że większości zapewne nie przypadną do gustu, ale ja je naprawdę pokochałam:)
Koszula to krakowska zdobycz, nie wiem jak inaczej określić wzory znajdujące się na niej niż wszechobecny kicz - pomieszanie z poplątaniem, które od razu kojarzy mi się z printami lansowanymi na lato przez D&G. Nooo, może fantazja mnie poniosła, ale jak na 3 zł to wybaczam jej nawet tą okropną czarno białą szachownicę;)
Koszula | Shirt SH
Spodnie | Pants Zara
Torba | Bag @
Buty | Shoes H&M