Mimo iż mamy już prawie połowę października, to tak przyzwyczaiłam się do wyższych temperatur, że ciężko jest mi się przestawić na pogodę jaką mamy obecnie. Znów nastał ten fatalny moment w którym naprawdę nie wiem jak się ubrać. We wszystkim jest mi zimno, nie mam odpowiednich butów (ok, mam, ale żyję w dziwnym przekonaniu, że nie można przestawić się ot tak z balerinek na botki;)), a sam trencz narzucony na bluzkę to już za mało. Kolejne parę tygodni będę pewnie rozmyślała nad tym w co by się tu ubrać, by zbytnio nie zmarznąć, aż na tych rozmyślaniach zastanie mnie zima. I znów ten sam problem, tylko w stopniu jeszcze bardziej nasilonym;)
Koniec narzekania, pora na parę słów o zestawie.
Jak zwykle niczego odkrywczego w nim nie proponuję, lecz wypróbowuję jeden z najmodniejszych w tym sezonie wzorów. Wąż, ku mojej rozpaczy, powoli wypiera panterę (przekonanie się do centek zabrało mi parę lat, myślę, że z tym printem może być podobnie..) Zaopatrzyłam się już w kilka rzeczy z tym wzorem, jednak łączę go jedynie z czernią, tak by było bezpiecznie;)
O reszcie na razie nie będę się rozpisywać, gdyż w następnych postach na pewno jeszcze nie raz zobaczycie wszystko (może prócz butów) co mam na sobie.
Trench coat: Zara
Jacket: Zara
Pants: Allegro
Bag: Mizensa
Scarf: SH
Wedges: Bershka