PEACH & MINT

Niestety lato powoli odchodzi na dobre, więc ten zestaw będzie pewnie ostatnim w którym nie mam na sobie żadnego dodatkowego okrycia wierzchniego, a zdjęcia są rozjaśnione przez ostre słońce.

Dziś krótko, bo zestaw jest bardzo prosty.
Kimono, a raczej narzutka, to łup wyprzedażowy. Miałam na nią oko odkąd pojawiła się w sklepach, ale stwierdziłam, że 100zł za dwa zszyte ze sobą kawałki materiału to zbyt dużo. Aż tu nagle, całkiem przypadkiem zobaczyłam ją w pierwszym dniu wyprzedaży.

Pisząc o kolorowych spodniach, całkowicie zapomniałam o tych! Miałam je na sobie jedynie raz, gdyż mają dość trudny kolor ( w rzeczywistości są bardziej 'żarówiaste'), ale myślę, że do tego zestawu pasują dość dobrze;)





Kimono: H&M
Pants: SH
Heels: Zara
Clutch: DIY

ASYMMETRIC


Na wstępie chcialabym Wam serdecznie podziękować za wszystkie przemiłe komentarze! Mimo wszystko, jeśli macie jakieś uwagi, możecie się nimi ze mną śmiało dzielić;) Konstruktywna krytyka każdemu może się przydać, a ja Wasze sugestie z pewnością przemyślę.

Dzisiejszy zestaw jest trochę mniej hmm..codzienny? Zakochałam się w tej pomarańczowej spódnicy Jil Sander od pierwszego wejrzenia. Prawdę mówiąc, nie ma w niej nic skomplikowanego, więc postanowiłam uszyć, wzorując się na niej, podobną. Materiał kupiłam jeszcze w czerwcu, lecz mój słomiany zapał dał o sobie znać i tym razem..Kiedy znalazłam (a raczej moja mama:)) w sh spódnicę którą prezentuję dzisiaj, stwierdziłam, że dwie długie, pomarańczowe spódnice na pewno nie są mi potrzebne. Materiał zatem czeka na przyszłe lato i kolejny pomysł, mam nadzieję, że tym razem zrealizowany;)

Zdjęcia nie oddają dokładnie kroju, lecz pod wierzchnią warstwą jest mini spódniczka (więc bez obawy-nie latałam w samej siatce;))
Kopertówkę postaram się zaprezentować dokładniej w kolejnych postach. Uszyłam ją z czarnej spódniczki o wężowej fakturze. Resztę już znacie. Znów zamęczam Was czarnymi szpilkami i tymi samymi okularami - przepraszam, biorę je podświadomie, mimo iż na półce mam kilkanaście innych par;)




Skirt: SH
Jacket: Tammy/BHS
Clutch: DIY
Belt: SH
Top: SH

NUDE & FRILLS

Dziś obiecana próbka tego jak do niedawna wyglądała większość moich zestawów. Pudrowy róż, beż, cielisty, wszelkie brązy i czerń były zdecydowanie moimi ulubionymi kolorami. Nie mam niestety zdolności do ustalenia tego w jakich kolorach mi dobrze, lecz przez jasną karnację i włosy, mam wrażenie, że zlewałam się, z takimi kolorami, w jedną jasną plamę.
Co do fasonów, to wybierałam wszelkiego rodzaju falbanki i koronki. Nadam mam ich dość dużo, lecz już ich tak nie nadużywam.

Tego lata (jak zapewne zdążyłyście zauważyć;)) unikałam tych 'nudnych' kolorów, stawiałam na wyraziste akcenty i odważne, jak na mnie, połączenia. Niestety powoli zaczynam przestawiać się na zestawy jesienne, a przez to kolory również wymieniam na bardziej stonowane.

Teraz co nieco o elementach zestawu:
W ostatnim czasie zaniedbałam te buty, przez zauroczenie czarnymi szpilkami, którymi Was zamęczałam w co drugim poście;) Mimo wysokości, są to najwygodniejsze buty na obcasie jakie posiadam, pasek może ujmuje im trochę uroku, lecz jest świetnym udogodnieniem dla takich obcasowych łamag jak ja. Mają dość trudny kolor - nie jest to ani beż ani pudrowy róż;)

Torebka zaś była przez długi czas moją ulubioną, oczywiście 'wyparła' ją panterka:) Kapelusz należał do mojego dziadka; do tego, że wszystkie kapelusze są na mnie za duże, już się przyzwyczaiła, więc nawet nie szukam dobrego rozmiarem w sklepach;)



na dobre zakończenie, zdjęcie ciążowe;D



Dress: H&M
Jacket: Cubus/sh
Heels: New Look
Hat: Vintage
Bag: Stradivarius